marzec 25th, 2008 at 10:14po południu |
Folgujmy paniom nie sobie, ma rada,
Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada.
Godności trzeba nie za nic tu cnota,
Miłości pragną nie pragną tu złota.
Miłują z serca nie patrzają zdrady,
Pilnują prawdy nie kłamają rady.
Wiarę uprzejmą nie dar sobie ważą,
W miarę nie nazbyt ciągnąć rzemień każą.
Wiecznie wam służę nie służę na chwilę.
Bezpiecznie wierzcie nie rad ja omylę.
Read the rest of Raki
marzec 25th, 2008 at 10:14po południu |
Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.
Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszystko Twoje,
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy,
Bo nad to przystojniejszej ofiary nie mamy.
Tyś [...]
Read the rest of Czego chcesz od nas Panie…
marzec 25th, 2008 at 10:13po południu |
Miło szaleć, kiedy czas po temu,
A tak, bracia, przypij każdy swemu,
Bo o głodzie nie chce się tańcować,
A podpiwszy, łacniej już błaznować.
Niech się tu nikt z państwem nie ozywa
Ani z nami powagi używa;
Przywileje powieśmy na kołku,
A ty wedla pana siądź, pachołku!
Tam dobra myśl nigdy nie postoi,
Gdzie z rejestru patrzą, co przystoi;
A powiem wam, że się tym [...]
Read the rest of Pieśń XX
marzec 25th, 2008 at 10:13po południu |
Gdy słońce Raka zagrzewa,
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie.
Tam goście, tam i domowi
Sypali się ku ogniowi;
Bąki “”za raz troje grały
A sady się sprzeciwiały.
Siedli wszyscy na murawie;
Potym wstało sześć par prawie
Dziewek jednako ubranych
I belicą przepasanych.
Wszytki spiewać nauczone,
W tańcu także niezganione;
Więc koleją zaczynały,
A pierwszej tak począć dały:
Panna I
Siostry, ogień napalono
I placu nam [...]
Read the rest of Pieśń Świętojańska o Sobótce
marzec 25th, 2008 at 10:12po południu |
Wieczna sromota i nienagrodzona
Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona
Podolska leży, a pohaniec sprosny,
Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żałosny!
Niewierny Turczyn psy zapuśc””ił swoje,
Którzy zagnali piękne łanie twoje
Z dziećmi pospołu, a nie masz nadzieje,
By kiedy miały nawiedzić swe knieje.
Jedny za Dunaj Turkom zaprzedano,
Drugi do hordy dalekiej zagnano;
Córy szlacheckie(żal się, mocny Boże!)
Psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże.
Zbójce(nieczyste), zbójce nas wojują,
Którzy ani [...]
Read the rest of Pieśń o spustoszeniu Podola
marzec 25th, 2008 at 10:11po południu |
Serce roście patrząc na te czasy!
Mało przed tym gołe były lasy,
Śnieg na ziemi wysszej łokcia leżał,
A po rzekach wóz najcięższy zbieżał.
Teraz drzewa liście na się wzięły,
Polne łąki pięknie zakwitnęły;
Lody zeszły, a po czystej wodzie
Idą statki i ciosane łodzie.
Teraz prawie świat się wszystke śmieje,
Zboża wstały, wiatr zachodni wieje;
Ptacy sobie gniazda omyślają,
A przede dniem śpiewać poczynają.
Ale to [...]
Read the rest of Pieśń II
marzec 25th, 2008 at 10:08po południu |
Ani przyjaciel, ani wielkość złota,
Ani uchowa złej przygody cnota;
Przeklęta Zazdrość dziwnie się frasuje,
Kiedy u kogo co nad ludzi czuje.
Więc jesli nie zje, tedy przedsię szczeka,
A ustawicznie na twoje złe czeka.
To na nię fortel: nic nie czuć do siebie
A wszytko mężnie wytrzymać w potrzebie.
Read the rest of O zazdrości
marzec 25th, 2008 at 10:07po południu |
Dopiero chcę pisać żarty
Przegrawszy pieniądze w karty;
Ale się i dworstwo zmieni,
Kiedy w pytlu hrosza neni.
Read the rest of O sobie
marzec 25th, 2008 at 10:07po południu |
O gospodyniej
Proszono jednej wielkimi prośbami,
Nie powiem o co, zgadniecie to sami.
A iż stateczna była białagłowa,
Nie wdawała się z gościem w długie słowa,
Ale mu z mężem do łaźniej kazała,
Aby mu swoję myśl rozumieć dała.
Wnidą do łaźniej, a gospodarz miły
Chodzi by w raju, nie zakrywszy żyły.
A słusznie, bo miał bindasz tak dostały,
Żeby był nie wlazł w żadne [...]
Read the rest of O gospodyniej
marzec 25th, 2008 at 10:01po południu |
“Nasz dobry doktor spać się od nas bierze,
Ani chce z nami doczekać wieczerze.”
“Dajcie mu pokój! najdziem go w pościeli,
A sami przedsie bywajmy weseli!”
“Już po wieczerzy, pójdzmy do Hiszpana!”
“Ba, wiere, pódzmy, ale nie bez dzbana.”
“Puszczaj, doktorze, towarzyszu miły!”
Doktor nie puścił, ale drzwi puściły.
“Jedna nie wadzi, daj ci Boże zdrowie!”
“By tylko jedna!” - doktor na to powie.
Od [...]
Read the rest of O doktorze Hiszpanie